Camino de Santiago. Podróż dla ducha

„Buen viaje!” – pozdrowił nas siedzący na ganku swego domu staruszek, jednocześnie posyłając w naszą stronę ciepły i życzliwy uśmiech. Wzruszyło mnie to ogromnie, a w oku zakręciła się łezka. Po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że jestem na Camino i że to dzieje się naprawdę. Byliśmy w Irun, ok 800 km od Santiago de Compostela. Za sobą miałam na pozór spokojne życie, z dobrą pracą i ciepłym posłaniem. Przede mną zaś byli ludzie i świat oraz droga, o której właściwie nic nie wiedziałam.